Spór o to, przy jakim oświetleniu lepiej uprawiać seks toczy się od lat. Zwolennicy ciemności w alkowie argumentują, że w ten sposób lepiej buduje się intymność, że wyostrzają się inne zmysły etc…Z kolei miłośnicy zapalonych świateł widzą w nich dodatkowy stymulator. Tymczasem większość kobiet wyłącza światło podczas seksu nie dla spotęgowania wrażeń, ale zwyczajnie ze wstydu, który jest wynikiem braku akceptacji swojego ciała (a często również purytańskich zasad wpojonych przez środowisko czy tradycję). Skrępowanie własnym ciałem negatywnie wpływa jednak na jakość współżycia – koncentrujemy się bowiem na własnych niedoskonałościach, zamiast oddać się chwili.
Tymczasem pary, którym światło w sypialni nie przeszkadza, czerpią większą satysfakcję ze współżycia. Wiąże się to z tym, że zarówno kobiety są gotowe bardziej zaakceptować swoje ciało, jak i mężczyźni mają o jeden stymulujący bodziec więcej. A skądinąd wiadomo przecież, że panowie są wzrokowcami.
Swobodniejsze podejście do własnej nagości sprawia, że zarówno kobiety jak i mężczyźni stają się bardziej otwarci na nowości, pozwalają sobie na więcej, eksperymentują i ogólnie prowadzą urozmaicone życie erotyczne. Seks przy zapalonym świetle posiada więc wiele zalet – zarówno w sferze doznań i stymulacji, jak i w sferze psychologicznej. Warto jednak oświetlenie wprowadzać stopniowo – od delikatnych form, jak świece – a dopiero z czasem rozjaśniać alkowę (oczywiście wedle własnych preferencji).

Udostępnij :)

Comments are closed.